Dynali H3 w locie nad Wisłą

Od kilku tygodni otrzymujemy od Was zwiększoną liczbę zapytań, dotyczącą naszego śmigłowca ultralekkiego Dynali H3, jak również możliwości odbycia lotu demonstracyjnego.

Bardzo cieszymy się z takiego zainteresowania i jak najbardziej – zapraszamy do naszej podwarszawskiej siedziby. Wiemy jednak, że nie każdy ma taką możliwość. Właśnie dlatego poszliśmy o krok naprzód i postanowiliśmy przygotować fotorelację z krótkiego, około 30 minutowego lotu nad Mazowszem. Naszym „SP-HELI” lataliśmy w strefie niekontrolowanej, pomiędzy CTRem lotniska w Modlinie i ATZem warszawskich Babic.

Podniebną wycieczkę zaczynamy w Hi-tech Aviation w Dębinie, w powiecie nowodrowskim, w bezpośrednim sąsiedztwie drogi ekspresowej S7. To właśnie tam zlokalizowane jest nasze biuro oraz helipad.

Przygotowania do lotu rozpoczyna prezes spółki, Łukasz. Po otwarciu bramy jednej z hal, w ciągu zaledwie kilku minut, śmigłowiec ultralekki „wyjeżdza” na teren lądowiska. Jak widać na załączonych zdjęciach, do wyhangarowania Dynali H3 w zupełności wystarcza jedna osoba. Maszyna posiada kółka transportowe, które są mocowane do płóz. Ich demontaż trwa zaledwie chwilę.

Maszyna, którą za chwile Łukasz wraz z Maciejem (pracownikiem Hi-tech Aviation, autorem artykułu) wzbije się w powietrze, to wersja z silnikiem Rotax 912ULS-I, wtryskiem, o mocy 110KM. Prędkość przelotowa tego egzemplarza wynosi 145 km/h, natomiast maksymalna (i nieprzekraczalna) – 165 km/h.

Do baku wlewamy benzynę „samochodową” (Mogas), którego ta wersja spala około 20 litrów na godzinę lotu. Pozwala to na wykonanie trasy trwającej nie więcej niż 2,5 godziny (dodatkowe pół godziny rezerwy).

Gdy śmigłowiec stoi na lądowisku, rozpoczyna się jego przegląd. Łukasz szczegółowo sprawdza wszystkie elementy, przewidziane w instrukcji operacyjnej producenta. Szczególny nacisk kładzie na sprawdzenie maksymalnych wychyleń elementów sterowych, ewentualnych uszkodzeń, jak również na kontrolę ciśnienia argonu w kratownicy (do tego „Dynali” posiada dedykowaną sygnalizację). Sprawdza też poziom oleju.

Przez podniesioną owiewkę Łukasz wchodzi do środka. Jest to moment na sprawdzenie kabiny. Kiedy ma pewność, że wszystko jest sprawdzone i bezpieczne, może przystąpić do uruchomienia silnika.

Pilot sprawdza iskrowniki, a następnie o wykonuje dwa krótkie kręgi nad lądowiskiem w Dębinie. Autor ma w tym czasie możliwość podziwiania, jak śmigłowiec zachowuje się w powietrzu, a także wykonania serii zdjęć z ziemi.

Po lądowaniu na pokład wsiadam ja (autor), zajmując miejsce na prawym fotelu. O tym, kto w danym locie siada „po lewej lub prawej”, decyduje waga uczestników lotu.

Pogoda dopisuje. W METARze widnieje „CAVOK”, wieje nieznaczny, zachodni wiatr. Zakładamy słuchawki, uruchamiamy radio, i wznosimy się w powietrze, przelatując nad ekspresową S7. Po nabraniu wysokości nawiązujemy łączność z Warszawa Informacja i kierujemy się wzdłuż Wisły, w stronę Warszawy.

Śmigłowiec, pomimo że ultralekki, zachowuje się w powietrzu bardzo stabilnie. Tego dnia nie czuć praktycznie żadnej turbulencji. Dzięki specjalnemu okienku po stronie pasażera (photo window), mamy możliwość wykonywania zdjęć bez pogarszania ich jakości refleksami i odbiciami, które naturalnie występują na owiewce.

Mijamy m.in. najstarsze w Polsce pole golfowe w Rajszewie.

Kontynuujemy lot i w okolicy punktu Juliett (Jabłonna) podziwiamy w oddali panoramę Warszawy. Bliżej nie lecimy, chcąc uniknąć wejścia do ATZu Babic, a zarazem wlotu nad teren Kampinoskiego Parku Narodowego.

Pilot postanawia o wykonaniu „touch&go” na jednej z wysp na Wiśle. Po upewnieniu się, że ta procedura będzie bezpieczna, a w pobliżu nie ma żadnego zgłoszonego ruchu, rozpoczynamy zniżanie. Wszystko przebiega bezpiecznie, po chwili znów jesteśmy w powietrzu.

Wykonujemy w kierunku północno-zachodnim, zbliżając się z powrotem do naszego helipadu. Ostatnie dwa zakręty, ukazujące niezwykłą płynność lotu Dynali, a następnie pożegnanie z FISem i zgłoszenie lądowania. Przyziemiamy, schładzamy i wyłączamy silnik.

Śmigłowiec ultralekki, który może wystartować z niemal dowolnego miejsca na ziemi (wylądować zresztą też) daje uczucie niezwykłej wolności. Wolności, jakiej nie da latanie samolotem, czy nawet wiatrakowcem.

Egzemplarz, którym mieliśmy okazję lecieć „SP-HELI” jest obecnie w sprzedaży. Planujemy odmłodzenia naszej floty.

|OFERTA SPRZEDAŻY SP-HELI|

Materiały filmowe i zdjęciowe, jak również wiele innych ciekawostek, możecie znaleźć w naszych mediach społecznościowych – regularnie aktualizowanych! Gorąco zapraszamy.

Instagram: |LINK|

Facebook: |LINK|

Dziękujemy za lekturę.

UDOSTĘPNIJ NA:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn